POWSTANIA LAT 1625 - 1638
 

Kozak zaporoski

POWSTANIE ŻMAJŁY

Pułkownik wojsk zaporoskich

POWSTANIE TARASA
FEDOROWICZA

Sotnik wojsk zaporoskich


POWSTANIA Z LAT 1635 - 1637










POWSTANIE ŻMAJŁY 




 

Zanim do niej doszło Ukrainą wstrząsnęło w pierwszej połowie XVII wieku kilka mniejszych, w porównaniu ze zrywem z lat 1654 – 1657, powstań. Narastające po śmierci hetmana Sahajdacznego konflikty, nasiliły się szczególnie w roku 1624, gdy Kozacy wdali się w walki wewnętrzne na Krymie, stając w obronie zagrożonych przez Turków braci Szahina i Mehmeda Gerejów, członków panującej w chanacie dynastii tatarskiej. W czerwcu 1624 niezwykli (biorąc pod uwagę dotychczasowe stosunki) sojusznicy Tatarów, wyprawili się na swych czajkach na drugi brzeg Morza Czarnego, pod mury Stambułu, siejąc popłoch i przerażenie. Niemal równocześnie piechota zaporoska dzielnie i skutecznie wspomagała Gerejów w walce z interwentami tureckimi, przyczyniając się walnie do klęski tych ostatnich.

Rzecz jasna, iż wydarzenia te przyczyniły się do ponownego pogorszenia stosunków polsko-tureckich. Co gorsza, na Ukrainie pojawił się jakiś samozwańczy pretendent do tronu sułtańskicgo, który zyskał sobie poparcie nie tylko Kozaków ale i wskrzeszonej, acz nielegalnej hierarchii prawosławnej z metropolitą Jowcm Boreckim na czele. Przy okazji i Zaporożcy, i Kościół grecki nawiązali ponownie kontakty z Moskwą, prosząc cara o przyjęcie i Kościoła prawosławnego, i Kozaczyzny pod swoją protekcję.

Stanisław KoniecpolskiRzeczpospolita upewniwszy się o przychylnej neutralności Porty, a także o braku jakiegokolwiek zagrożenia ze strony Krymu (zwycięski Szahin Gerej niepomny na usługi jakie oddali mu Kozacy, nie zamierzał stanąć w ich obronie) postanowiła znowu zaprowadzić porządek na Ukrainie przy użyciu siły. Misję tę powierzono hetmanowi polnemu koronnemu Stanisławowi Koniecpolskiemu, jednemu z największych właścicieli ziemskich na Ukrainie.

W końu lata 1625 Koniecpolski ruszył z Baru mając pod sobą, przeciw powstańcom 8 tysięcy żołnierzy. Na czele powstańców stanął nowy przywódca Marek Żmajło (Izmailo).  W październiku, po uprzednich starciach pod Kaniowem, wojska Koniecpolskicgo i Żmajły stanęły naprzeciw siebie koło miasteczka Kryłowa. Rozpoczęły się pertraktacje. Hetman polski i wysłani przez niego na rokowania komisarze królewscy stawiali twarde warunki. Rejestr miał być ograniczony do 5 tysięcy ludzi, pozostali (tak zwani wypiszczyki) mieli wrócić do pracy u swych panów. Co więcej, komisarze zażądali by wydano przywódców wypraw na ziemie tureckie, posłów kozackich, którzy jeździli do Moskwy i całą korespondencję między Zaporożcami a carem. Kozacy oświadczyli, że nic przyjmują tych warunków, wobec czego dowódca polski zdecydował się na wydanie bitwy.

Pierwsze uderzenie przyniosło pewien sukces Polakom, a kontrataki kozackie zakończyły sięDoroszenko niepowodzeniem. Powstańcy zorientowawszy się w swym ciężkim położeniu wycofali się nocą najpierw nad jezioro Rossochowate, później zaś nad jezioro Kurukowskie. Walki, choć toczyły się cały czas nie przyniosły żadnego rozstrzygnięcia, mimo poważnych strat strony polskiej, zwłaszcza w jeździe i piechocie cudzoziemskiego autoramentu. Uniemożliwiło to Polakom zmuszenie Kozaków do bezwarunkowej kapitulacji. W tych warunkach musiał Koniecpolski pójść na pewne ustępstwa. Wśród Kozaków pojawiły się wyraźne tendencje ugodowe, które wyraziły się przede wszystkim w tym, że starszyzna obaliła Żmajłę, a nowym hetmanem obrała Michała Doroszenkę, bliskiego współpracownika zmarłego hetmana Konaszewicza-Sahajdacznego, zwolennika porozumienia z Polską.

5 listopada roku 1625 Doroszcnko podpisał na uroczysku Niedźwiedzie Łozy w pobliżu jeziora Kurukowskiego, niedaleko Kremienczuka, ugodę z Polakami, od pobliskiego jeziora zwaną Kurukowską. Jednym z najważniejszych jej postanowień była powszechna amnestia dla wszystkich uczestników ostatniego powstania. Rejestr kozacki podwyższono do 6 tysięcy ludzi, którzy mieli być regularnie opłacani przez państwo (60 000 złotych polskich rocznie plus 5000 zip. dodatkowo dla starszy­zny). Zaporożcy zobowiązani zostali do spalenia swych czółen, na których wyprawiali się na czarnomorskie wybrzeża Turcji. Rejestrowych obarczono obowiązkiem pilnowania Ukrainy przed najazdami tatarskimi i zapobiegania wyprawom morskim Kozaków. Na czele rejestru miał stanąć „starszy" wybierany przez ogół rejestrowych ale zatwierdzony przez króla bądź hetmana wielkiego koronnego. Ów starszy odpowiadał całkowicie za zachowanie się swych podwładnych, jak również za wypady morskie Kozaków nierejestrowych. Kozacy mieli bez zwłocznie zwrócić zagrabione ziemie szlacheckie i duchowne, wolno im byto zamieszkiwać i korzystać z różnych praw i przywilejów jedynie w dobrach państwo­wych tak zwanych królewszczyznach. Bezwarunkowo i stanowczo zabroniono Kozakom prowadzenia jakiej­kolwiek samodzielnej polityki zagranicznej, utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z obcymi potencjami, zawierania z nimi układów i przymierzy.

Usuniętych z rejestru Kozaków—wypiszczyków nie pozbawiono generalnie praw kozackich, zabroniono im jednak surowo tworzyć jakiekolwiek oddziały wojskowe. Mogli mieszkać tylko w królewszczyznach, ci zaś, którzy chcieli pozostać w dobrach prywatnych mogli to uczynić jedynie pod warunkiem, iż uznają się za chłopów pańszczyźnianych. Omawiając treść ugody kurukowskiej nie sposób pominąć jakże ważnego szczegółu: Polacy odstąpili od żądania wydania im przywódców buntu z 1625 r.

Trzeba wyraźnie stwierdzić, że ugoda kurukowska, kończąca wojnę polsko-kozacką w roku 1625, miała doniosłe znaczenie. Z punktu widzenia interesów państwa polskiego była nader korzystna i to tak dalece, że po­zwalamy sobie wyrazić opinię, iż nie odpowiadała mili­tarnemu wynikowi zmagań polsko-kozackich. Nowa organizacja, narzucona przez Koniecpolskiego Kozaczyźnie, krępowała ją i uzależniała całkowicie od Rzeczypo­spolitej. Zabezpieczając, i to zresztą częściowo, interesy starszyzny kozackiej była nie do przyjęcia dla niere-jestrowych. Żaden wypiszczyk nie mógł się zgodzić na przyjęcie statusu chłopa pańszczyźnianego to dla Kozaka nie wchodziło w ogóle w rachubę, sprzedawał więc za bezcen wszystkie swoje nieruchomości i przenosił się do królewszczyzny. Ugoda kurukowska nie przyniosła więc żadnego uspokojenia na Ukrainie, żadnej stabilizacji, przeciwnie stała się rychło zarzewiem nowych niepokojów, konfliktów i buntów.

 

 







POWSTANIE TARASA

FEDOROWICZA





 

Liczne oddziały Kozaków zamiast przesiedlić się do królewszczyzn zbiegły na Zaporoże, skąd ponownie zaczęły podejmować łupieskie wyprawy morskie na wybrzeża krymskie i tureckie. W latach 1628—1629 Zaporożcy biorą czynny udział w toczącej się na Krymie wojnie domowej, czym gwałcą podstawowe postanowienia ugody kurukowskiej.

Rzeczpospolita zajęta wówczas wojną ze Szwecją nie była oczywiście w stanie przeciwstawić się groźnemu rozwojowi wydarzeń na kresach południowo-wschodnich. Oliwy do ognia dolewali jeszcze wyznawcy prawosławia, którzy podejmując zdecydowaną walkę przeciw katolicyzmowi, unii i państwu polskiemu w obronie swej prześladowanej i zdelegalizowanej religii, coraz częściej szukali pomocy u Kozaków.

Konflikt między prawosławiem a Rzeczpospolitą miał swoje poważne reperkusje międzynarodowe. Na prawosławie w Rzeczpospolitej i na Kozaczyznę zaczęli zwracać uwagę wrogowie katolicyzmu w całej Europie. Miało to wówczas, w okresie toczącej się wojny trzydziestoletniej (1618—1648) szczególne znaczenie, gdyż Polska pod rządami Zygmunta III stała zdecydowanie, aczkolwiek bezpośrednio nie brała udziału w walkach na terenie Niemiec, po stronie katolickich Habsburgów. Dało to asumpt niektórym państwom antyhabsburskim ze Szwecją na czele, do snucia projektów utworzenia czegoś w rodzaju ligi antypolskiej. Akcja ta swym zasięgiem objęła całą niemal Europę Wschodnią i część południowo-wschodnią. Wspólny front przeciw Rzeczypospolitej miał być czymś w rodzaju sojuszu między protestantyzmem i prawosławiem, któremu patronować miał wrogo wobec Polski nastawiony prawosławny patriarcha konstantynopolitański Cyryl Lukaris. Intrygi szwedzko-holenderskie a także francuskie sięgały także na Ukrainę, starając się wciągnąć Kościół prawosławny i Kozaczyznę do montowanego bloku antypolskiego.

We wrześniu roku 1629 podpisano w Starym Targu (Altmarku) rozejm między Polską i Szwecją, w związku z czym wojska koronne operujące dotąd w Prusach, zostały przerzucone na Ukrainę, co wywołało tam poważny niepokój, by nie rzec popłoch, gorliwie podsycany przez -duchowieństwo prawosławne. Mnisi z Przyłuki i Ławry Peczerskiej udający się do Moskwy opowiadali na lewo i prawo, że Rzeczpospolita wysłała na Ukrainę wojsko, a sejm uchwalił wysiać w ślad za nim pospolite ruszenie, aby:

Kozaków wszystkich wypędzić, wiarę chrześcijańską [tj. prawosławną] zniszczyć, w całej Polsce i Litwie, jedną wiarę rzymską zaprowadzić.

Teraz trzeba już było tylko przysłowiowej iskry na beczkę prochu.

„Starszym" rejestrowych — godność ustalona, jak pamiętamy, w Kurukowie — był wówczas Hryćko Czarny. Lojalny wobec Rzeczpospolitej, próbował uspokoić buntujące się Zaporoże i wzburzone umysły na Ukrainie. Miał za sobą zdecydowaną większość rejestrowych, przeciw sobie wypiszczyków i całe Zaporoże. Zarysował się więc, jakże charakterystyczny, podział społeczny wśród Kozaków — na uprzywilejowanych żołnierzy wpisanych do rejestru i na resztę, którą stanowili wyrzuceni z rejestru a także czerń (pospólstwo) ukraińskie oraz Zaporożcy.

Hryćko został podstępnie zamordowany, zmarł wśród wyrafinowanych mąk, a komendę nad Zaporożcami i wszelkimi niezadowolonymi elementami objął Taras Fedorowicz, od 1629 roku hetman nierejestrowych Kozaków, przewodzący w tymże roku jednej z wypraw na Krym. Przerażeni rejestrowi rozbiegli się w popłochu na wszystkie strony. Zamordowanie Hryćki oznaczało wybuch nowej wojny polsko-kozackiej, tym bardziej, że parł do niej konsekwentnie Kościół prawosławny, chcąc wykorzystać napiętą sytuację. Kler prawosławny nie bez racji liczył na to, że nacisk oręża kozackiego skłoni rząd polski do ustępstw. .

Kości zostały rzucone. Ukraina znowu stanęła w ogniu. Polała się krew szlachecka, Kozacy mordowali szlachtę, niszczyli jej majątki, palili wszelkie dokumenty. Wojsko koronne, które dotarło w swym pochodzie do Korsunia, nie pozostawało dłużne. 4 kwietnia roku 1630 Taras Fedorowicz zadał wojskom polskim dotkliwą porażkę i zajął, przy wydatnej pomocy mieszczan, Korsuń. Z odsieczą pokonanym wojskom koronnym ruszył z Baru hetman Koniecpolski, którego pod Korsuniem nie było. Wszelkie próby rozwiązania konfliktu w drodze bezpośrednich rozmów z wysłannikami Tarasa, spełzły na niczym. Nowy hetman zaporoski stawiał warunki absolutnie nie do przyjęcia przez stronę polską. Szykując się do decydującej rozprawy z siłami Koniecpolskicgo, Kozacy zwrócili się o pomoc do Rosji, obiecując jej w zamian odstąpienie Ukrainy Zadnieprzańskiej.

Taras Fedorowicz okopal się warownym obozem pod Perejasławiem. Koniecpolski przeprawił się przez Dniepr w połowie maja i wkrótce przystąpił do szturmu na pozycje Kozaków. Nie przyniósł mu on jednak zwycięstwa, z drugiej jednak strony Kozacy nic mieli również szans na ostateczne zwycięstwo nad wojskami polskimi. Porozumienie stało się więc dla obu stron koniecznością. Stanisław Koniecpolski żądał początkowo wydania Tarasa Fedorowicza w ręce polskie, na co Kozacy zdecydowanie nie wyrazili zgody. Hetman koronny poszedł w tej sprawie na ustępstwo, udało mu się jednak w sprawie zasadniczej narzucić Kozakom swą wolę, to znaczy zmusić do przyjęcia nowej ugody zwanej perejasławską (8 czerwca 1630 r.), potwierdzającej warunki poprzedniej czyli kurukowskiej. Jedynie wysokość rejestru zwiększono z sześciu do ośmiu tysięcy ludzi.

Już w czasie pertraktacji obalony został Taras Fedorowicz, a w rozmowach z Polakami reprezentował Kozaków niejaki Anton Konaszewicz But. Następnie starszym wojska zaporoskiego został Tymosz Michajłowicz Orendarenko. Nowo kreowany przywódca złożył pięknie brzmiącą przysięgę wierności królowi polskiemu, to samo uczynili pułkownicy, assawulowie, setnicy, atamani, czerń wszystka wojska Jego Królewskiej Mości zaporoskiego. Słowa te jednak nic nie znaczyły, z czego świetnie zdawano sobie sprawę w Polsce, gdzie ugodę perejasławską przyjęto chłodno, nie decydując się nawet na opublikowanie jej tekstu. Hetman Koniecpolski stwierdził rychło: Przyznam się, żem się tem, na czem stanęło, nie bardzo komentował.

A Kozacy? Ci po prostu potraktowali ów świstek papieru jako konieczne cofnięcie się ze względów taktycznych. Nabierali sił, by już za lat kilka porwać się do nowej walki z Rzeczypospolitą.

 









POWSTANIA Z LAT 1635 - 1637 




 

Zygmunt III WazaSpokój na Ukrainie po roku 1630 oparty był na niezwykle kruchych podstawach. Tymczasem zmarł król Zygmunt III (1632). Rzeczpospolita wchodziła w zawsze niebezpieczny okres bezkrólewia, zanosiło się coraz bardziej na wojnę moskiewską. Na Ukrainie po prostu huczało. Nie pytając nikogo o zgodę, w obliczu groźby ze Wschodu, zaciąga się w szeregi kozackie wiele tysięcy ludzi pozostających poza uprzywilejowanym rejestrem. Tworzy się pokaźna siła zbrojna, zdecydowana wysunąć nowe żądania pod adresem władz. Delegacje kozackie pojawiają się na sejmach konwokacyjnym i elekcyjnym 1632 roku, wysuwają obok postulatów ekonomicznych i religijnych, również i inne dotąd niespotykane. Oto domagali się przyznania Kozakom wszystkich praw „rycerskim ludziom należących" czyli mówiąc zrozumiałej zrównania ich w prawach ze szlachtą, co w konkretnym przypadku oznaczałoby ich udział w zbliżającej się elekcji nowego króla. Dla poparcia tych żądań przywódca kozacki Kułaha Petrażycki urządził na Wołyniu i Polesiu manifestację zbrojną swych sil, aby uzmysłowić szlachcic, że nowe powstanie kozackie możliwe jest w każdej chwili.

Sejm polski odniósł się do żądań kozackich, oczywiście, negatywnie. Pozwolił sobie nawet przy udziela­niu odpowiedzi na zupełnie niewybredny dowcip. (Kozacy są wprawdzie, jak twierdzą, członkami Rzeczypospolitej, ale takimi jak paznokcie przy ciele, trzeba ich więc co jakiś czas przycinać). Zaostrzyło to, rzecz jasna, poważnie sytuację na Ukrainie. Jednocześnie restytucja de iure Kościoła prawosławnego w państwie polsko-litewskim, rozluźniła poważnie więzy między Cerkwią Wschodnią a Kozaczyzną. Do wybuchu nowego powsta­ia nie doszło tylko dlatego, że rozpoczęła się właśnie wojna z Moskwą (1632—1634), na którą zaciągnęło się mnóstwo Kozaków. Po jej zakończeniu spłynęło na Ukrainę tysiące bezrobotnych Kozaków, nie mających dla siebie miejsca nic tylko w rejestrze. Powstał typowy problem kombatancki. Co robić z byłymi żołnierzami?

Sprawy kozackie trafiły ponownie na forum sejmu polskiego w roku 1635. Decyzje, które podjął były jeszcze gorsze niż sejmów poprzednich. Liczbę rejestrowych obniżono o tysiąc ludzi, do siedmiu tysięcy, równocześnie postanowiono, że odtąd wypłata należnego Kozakom żołdu będzie się odbywała nie jak do tej pory w Kijowie, co poczytywali oni sobie za pewien honor, lecz w Kaniowie. Podjęto też uchwały o budowie nad dolnym Dnieprem twierdzy Kudak, aby dzięki temu zapobiegać wyprawom czarnomorskim.

Zanim jednak zdążono zakończyć budowę twierdzy według planów inżynierów Getkanta i Beauplana, Francuza, autora znakomitego Opisu Ukrainy, napadł na nią silny oddział kozacki pod wodzą watażki Sulimy. Napastnicy nie tylko wycięli w pień całą, nieliczną zresztą załogę, ale kompletnie zniszczyli świeżo wzniesione umocnienia (1635). Był to nowy, poważny cios dla prestiżu Rzeczpospolitej, dla panowania polskiego w tym kraju, mimo, że wojska koronne przy pomocy rejestrowych Kozaków zlikwidowały szybko oddział Sulimy, on sam zaś zginął na palu w Warszawie.

Wrzenie na .Ukrainie nie tylko nie wygasało lecz przeciwnie, potęgowało się. Wiosną roku 1637 doszło do zenitu. Atmosferę wewnątrz kraju podsycały jeszcze wieści nadchodzące z sąsiedniego Krymu. Toczyła się tam zaciekła walka o władzę, która miała rozstrzygnąć nie tylko, kto będzie rządził chanatem, ale i to jaki będzie stosunek państwa krymskiego do innych ord. Kozacy jak zawsze byli głęboko zainteresowani tym, co się dzieje u ich południowych, a tak groźnych sąsiadów.

Polakom udało się tym razem uprzedzić, chociaż częściowo, bieg wydarzeń. Komisarze Rzeczpospolitej przybywali na Zaporoże i dzięki zręcznej grze potrafili wbić klin między rejestrowych i pozostałych Kozaków a także czerń ukraińską. Rejestrowi pozostali wierni Rzeczypospolitej, „doły" buntowały się. W tym stanie rzeczy nie można już było zapobiec nowemu powstaniu, jednak raz jeszcze nie dopuszczono do współdziałania elity rejestrowych z masami kozackimi i chłopskimi.

Na wiosnę roku 1637 doły kozackie parły przede wszystkim do udziału w toczącej się na Krymie wojnie domowej. Znaczne ich siły zgromadziły się na Zaporożu.

Na czele zbuntowanych stanął towarzysz straconego Sulimy, Paweł Pawluk Michnowicz. Jego wezwania doJeremi Wiśniowiecki walki ze szlachtą, nie tylko polską zresztą, usłuchali nierejestrowi Kozacy, czerń, chłopi pańszczyźniani. Ośrodkiem buntu stało się Zadnieprze, a główne ataki skierowano przede wszystkim przeciw bajecznym wprost majątkom młodego wówczas kniazia Jeremiego Wiśniowieckiego. Charakter powstania był na wskroś społeczny, religia nie odgrywała w nim żadnej roli, o narodowych hasłach w ogóle nie można było mówić.

Na czele wojsk polskich, które otrzymały zadanie zniszczenia oddziału Pawluka, stanął jeden z najwybitniejszych hetmanów polskich Stanisław Koniecpolski. Działalność swą rozpoczął od wydania specjalnego uniwersału, skierowanego do starostów, dzierżawców, podstarościch, namiestników i urzędników ukrainnych, da­towanego w Barze, 3 września 1637 r.

Nie Koniecpolski jednak wyruszył przeciw powstańcom kozackim, gdyż złożony obłożną chorobą musiał przekazać dowództwo hetmanowi polnemu Mikołajowi Potockiemu. Pawluk wydał w KryIowie z datą 12 sierpnia 1637, uniwersał do Kozaków, w którym tytułował się hetmanem z wojskiem J. K. Mości zaporoskim. W uniwersale tym nie wypowiedział się wyraźnie przeciw Polsce, ale wzywał do bezwzględnej walki ze zdrajcami kozackimi czyli z tymi, którzy poparli Rzeczpospolitą i przyczynili się do klęski Sulimy.

Powstanie Pawluka cechował zdecydowany radykalizm społeczny. Czerń i doły kozackie ostrze swej walki skierowały głównie przeciw znienawidzonej starszyźnie i rejestrowym. Sam Pawluk zmierzał wyraźnie ku temu, by możliwie jak najszybciej rozbić wiernych Rzeczpospolitej rejestrowych i doprowadził do rozszerzenia powstania na całą wschodnią Ukrainę zanim wojska koronne przystąpią do akcji. Udało mu się to w znacznym stopniu dzięki wyprawieniu na Zadnieprze ponad dwutysięcznego oddziału na czele z Karpem Skidanem i Semenem Bychowcem. W ręce powstańców wpadli przedstawiciele starszyzny — starszy nad rejestrem Sawa Kononowicz i pisarz wojskowy Teodor Onuszkiewicz. Rada kozacka skazała ich na śmierć, a wyroki zostały rychło wykonane.

Mikołaj PotockiTymczasem do akcji przystąpiły wojska polskie. Hetman Potocki wydał 26 listopada uniwersał do Koza­ków, wzywając rejestrowych do współdziałania w uśmierzeniu buntu i ukarania winnych zbrodni dokonanych na starszyźnie.

W połowie grudnia armia koronna spotkała się z Kozakami, w pobliżu niewielkiej forteczki Moszna leżącej nad rzeką Olszaną, prawym dopływem Dniepru, blisko jej ujścia. Samozwańczy hetman Pawluk w pełni zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. 15 grudnia wydal wiec w Mosznie uniwersał wzywając wszystkich Kozaków i czerń, by pośpieszyli mu z pomocą.

Nieco wcześniej jego pomocnik Skidan opublikował uniwersał rozgłaszając fałszywe wiadomości, że król Władysław uciekł na Litwę, zmuszony do tego buntem panów koronnych. Naoczny świadek wydarzeń, autor diariusza walk z 1637 roku, dominikanin ksiądz Szymon Okolski, gwałtownie zaprzecza, jakoby żołnierze polscy palili cerkwie i zabijali dzieci.

16 grudnia roku 1637 doszło do krwawej, rozstrzygającej bitwy pod wsią Kumejki, kilkanaście kilometrów na południe od Kaniowa. Zakończyła się ona całkowitą klęską Kozaków. Resztki rozbitych oddziałów Pawluka uszły do Borowicy, około 100 km na południowy wschód od Kumejek. Tu dopadł je zwycięski hetman Potocki i zmusił do kapitulacji. Przywódcy powstania z Pawlukiem na czele wydani zostali w ręce polskie. Komisarz królewski Adam Kisiel — sam Rusin i prawosławny — zapewnił im w imieniu Rzeczpospolitej miłosierdzie zwycięzców. Obietnicy jednak nie dotrzymano, Pawluka wraz z dwoma towarzyszami ścięto w Warszawie 19 kwietnia 1638 roku.

W wigilię Bożego Narodzenia 1637 roku pokonani Kozacy podpisali bezwzględną kapitulację pod Borowicą.Adam Kisiel Podpis pod tym wiernopoddańczym aktem złożył w imieniu całego wojska zaporoskiego ówczesny pisarz wojskowy Bohdan Chmielnicki. Mimo kapitulacji borówickiej poszczególne oddziały kozackie nie złożyły broni i grasowały na Zadnieprzu siejąc postrach wśród tamtejszej szlachty, mordując ją i grabiąc jej majątki. Wkrótce jednak wojska Potockiego wspierane już przez rejestrowych Kozaków złamały wszelki opór na Lewobrzeżnej Ukrainie, a zwycięski hetman rozpoczął bezwzględne represje wobec buntowników. Niejedna głowa kozacka poszła pod topór, niejeden uczestnik powstania zginął na palu. Szlachta śladem Potockiego karała surowo tych poddanych, którzy walczyli w szeregach powstańczych, nierzadko nawet śmiercią. Zachęcał ją do tego niewątpliwie uniwersał Władysława IV datowany w Warszawie l grudnia roku 1637, a więc jeszcze przed zwycięstwem kumejskim, skierowany do starostów i urzędów grodzkich, podstarościch i dzierżawców królewszczyzn na Ukrainie:

Po wiernościach Waszych mieć to chcemy, abyście tak przez się, jako przez urzędy i namiestniki swoje surowic wszędzie to swawoleristwo na gardle karali, majętności ich konfiskowali, i jako najsurowiej i najprędzej tę swawolę tłumili.

Zwycięstwo Potockiego zażegnało poważne niebezpieczeństwo grożące Rzeczpospolitej, spotkały więc hetmana polnego koronnego zaszczyty, wyróżnienia, podziękowania. Dziękował mu hetman wielki, dziękował specjalnym listem z 12 stycznia roku 1638 i sam król.